|
Czyli nasze życie w Eire
wtorek, 15 maja 2012
Dwie poduszki
Pierwsze dwie poszewki skończone. Jeszcze raz przypomnę, że wzór brałam z tego miejsca. Tył inny, żeby się nie nudziło. Nierówne te paski kolorów, bo wykańczałam włóczki. Zapięcie najłatwiejsze z możliwych... ..dwa sznureczki na szydełku Druga w innych kolorach: I razem: Myślę, że wyszły całkiem przyjemne. Pozostała do zrobienia jeszcze jedna.
niedziela, 13 maja 2012
sobota, 12 maja 2012
Wytrzymałość wszystkiego kiedyś się kończy...
...następuje zużycie materiału i koniec. W tym tygodniu, po prawie 7 latach użytkowania(bardzo intensywnego), moje żelazko padło. Nawet nie tak do końca pewnie, bo po prostu zaczęło coś śmierdzieć palonym plastikiem, więc wyłączyłam sprzęt, potem odkręciłam tylną klapkę i okazało się, że izolacja jednego z kabelków zaczyna się nadpalać. Być może można by było to jakoś ratować, ale ja nie jestem specem od elektrycznych rzeczy, nie miałam czasu, bo pranie czekało i musiało być gotowe - w sensie uprasowane, więc mój małżonek poświęcił się i pojechał aby kupić wybrany przeze mnie model. Będąc na studiach miałam philipsa - to prawie najprostsze, jedno z najtańszych parowych żelazek. Wytrzymało studenckie pożyczanie, potem pracowało w naszym domu, kiedy urodziła się Małgosia(kto ma maluchy wie, jak intensywnie się prasuje), potem służyło mojej siostrze na studiach(przetrwało!) i wylądowało w domu moich rodziców, jako awaryjne. Nie wiem czy nadal tam jest, ale wydaje mi się, że i tak wiele przeszło. W Irlandii kupiłam sobie też philipsa, nieco lepsze, z trochę wyższej półki, aczkolwiek nie jakieś wyczesane. Przeżyło tyle lat, kolejna dwójkę maluchów i chyba ze trzy upadki na podłogę. Nie pękło, nie ciekło, odkamieniało się samo i teraz dopiero jakby wysiadło. Kilka dni temu kupiłam kolejnego philipsa: philips azur - zdjęcie z amazon. Kto ma ochotę poczytać tutaj jest mały opis, z którym się zgadzam, przynajmniej w tej chwili. Prasuje się idealnie! Poprzednie było bardzo dobre(miało stopkę ceramiczną, więc po tylu latach nie było na niej ani jednej rysy, a jechałam równo po suwakach, guzikach), a to jest jeszcze lepsze. Ogromnym plusem jest 2,5m kabel, jego waga - niezbyt ciężkie, ale też i nie leciutkie, siła pary - duża(uwielbiam takie), moc też. Z całego mojego wpisu wynika jasno, że jestem fanką jednej firmy. Tak. Jestem. Nie zawiodłam się jeszcze na ich sprzęcie, a miałam już i depilator(mam go nadal) i czajnik i żelazka. Pewnie sa inne, dobre firmy, ale ja jestem przywiązana(głęboko) do tej jednej. I mam nadzieję, że to, kupione niedawno, zostanie z nami na parę ładnych lat. I to tyle na dziś.
niedziela, 29 kwietnia 2012
Niebieskie szaleństwo
...trwa już u nas jakiś czas. To ta pora roku, ten miesiąc, tylko pogoda się troszkę popsuła. a może wiosna zapomniała o nas? Ostatnie dni były iście zimowe: deszcze, zimne wiatry przeszywające do szpiku kości... Mimo to natura powolutku działa i oto co tworzy: Zdjęcia są z wczorajszego spaceru, kiedy słońce świeciło pięknie, tylko czasem naciągając chmury na twarz; za to wiatr nie próżnował, a temperatury też nas nie rozpieszczały. Dziewczyny szalały w Emo - tak, to kolejna wyprawa do tego parku. Ja robiłam zdjęcia. Podobne dywany, całe niebieściutkie, można spotkac w tutejszych lasach. Kwiaty te są wszechobecne na Wyspach i teraz jest ich czas. Hyacinthoides non-scripta znany czasem jako Scilla non-scripta; w Polsce: cebulica Tutaj nazywany jest Blue bells Czyż te kwiaty nie są piękne? A w kolejnym poście, a może postach - drzewa... bo lubię im robić zdjęcia.
czwartek, 26 kwietnia 2012
Tyle dni już minęło...
...od pierwszego krzyku Izabelki w szpitalu, we wczesnych - 6.55 - godzinach rannych. Dwa lata - 2 LATA! - minęły 20 kwietnia, czyli już prawie tydzień temu. Nie było wielkiej imprezy. Ciasto ,w kształcie serca, które przypadło Izabelce do gustu, dwie kartki ze wschodniej Polski... i tyle. Najmłodsza jest jednak jeszcze na tyle mała, że nie o imprezy jej chodzi:) i ten szczególny dzień przeżyła bez fochów, za to w spokoju i z uśmiechem. I oby tak dalej!!! |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
A A Zdjęcia zamieszczone na blogu są własnością moją lub mojej siostry. Z góry uprzedzam, że wyraziła ona zgodę na ich publikację, więc wszelkie próby zaskarżenia mnie do administratora spełzną na niczym.
A TU POMAGAMY
GłóWNIE SCHEMATY
IRLANDZKIE BLOGI
KSIĄŻKOWE
ROBÓTKOWE
TE STRONY ODWIEDZAM
WAżNE W IRLANDII
ZAGRANICZNE ROBóTKI
Tagi
|