|
Czyli nasze życie w Eire
wtorek, 09 lutego 2010
Zaniemówiłam
Wczoraj dostałam przesyłkę z Polski. Kiedy otworzyłam kopertę, zaniemówiłam. W środku znajdowały sie takie cudeńka: Dostałam je od kogoś, kogo jeszcze nie dane było mi spotkać osobiście. Myślę jednak, że łączy nas ta specyficzna nić porozumienia, a dzięki niej, kiedyś do takiego spotkania dojdzie. Może wtedy, gdy już wybierzemy się do PL samochodem, a nie samolotem? W tej chwili mogę tylko powiedzieć: dziękuję! Do tej pory serwetki leżą w jadalni i cieszą moje oczy; przekładam je i podziwiam kilka razy dziennie. Są dla mnie tym bardziej cenne, że ja tej techniki nie opanowałam i nie podejrzewam, żebym w przyszłości się za nią zabrała. Poniżej najnowszy nabytek: Dzbanuszek, który będzie pasował do naszej kuchni, w której już niepodzielnie króluje drewno, kwiaty i len. Natomiast na kominku zagościł hiacynt, który mój małżonek sprytnie złamał, machając kocem. Był przekonany, że kwiat tylko się przygiął pod ciężarem "przeżyć" i za jakiś czas wstanie. Niestety. Kwiatostan musiał być ścięty i teraz kończy rozchylać kielichy w wodzie:
sobota, 06 lutego 2010
...
Dzisiejszego ranka Małgosia przyszła do naszego łóżka i zaczęła opowiadać mi, co też jej się śniło i jak bardzo się bała. A cóż takiego przestraszyło moje dziecko? Otóż śniło się jej, że zabrał mnie lekarz i rozciął mi brzuch, a potem wyjął dzidziusia(sama tak wymyśliła, bo niby jak ma wiedzieć, że dziecko przychodzi na świat inaczej?). Sen podsumowała stwierdzeniem, że ona nie chce być w ciąży. Pod wpływem bajek zainteresowała się tematem ślubów i wybierania męża. Któregoś wieczoru podczas kąpieli, pyta mnie, jak ja wybrałam swojego męża? Zaczęłam tłumaczyć w jakiś w miarę prosty sposób, że się sobie spodobaliśmy, lubiliśmy ze sobą rozmawiać, a potem się zakochaliśmy w sobie. Małgosia posiedziała, przemyślała to wszystko i stwierdziła, że jak ona spotka takiego chłopca, to też się zakocha i będą mieszkać w naszym domu. Jeden warunek: chłopiec nie może być gruby! Skąd się jej to wzięło? Ze szkoły, bo podobno rozmawiała z Evie i kimś tam jeszcze na temat grubości. Monika natomiast przeżywa trochę mój rosnący brzuch, który wprawia ją w zadziwienie: "ale maś duzi brziuch!" - mówi to kilka razy dziennie. Małgosia powtarza, że mama jest gruba, ale wciąż ma małą głowę, więc nadal mnie kocha:)) Obu córkom natomiast przeszło ciągłe powtarzanie, że mają dzidziusia w brzuchu i że też są w ciąży. Dziś Monika to ostatecznie podkreśliła, mówiąc: "ty mamo jesteś w ciązi, a ja i Gosia nie jesteśmy w ciązi i tata teś nie jest w ciązi". Pojawił się za to kolejny "problem". Jak ten dzidziuś się załatwia? Tu nic do najmłodszej nie trafia, poza tym, że "dzidziuś lobi w pieluśkę". Ciekawe, jakie tematy i problemy będziemy rozwiązywać i omawiać na przestrzeni tych, niespełna trzech, miesięcy? Tak, bo to już tylko tyle i aż tyle zostało. No a ja zapomniałam o tej nieszczęsnej wizycie u pielęgniarki już drugi tydzień z rzędu. Nic to. W przyszłym tygodniu powinnam to załatwić.
czwartek, 04 lutego 2010
Trochę machania igłą
Dziś zaczęłam szyć zasłony do naszej sypialni. Co prawda karnisze stoją wciąż pięknie zapakowane, ale przecież kiedyś - taką mam nadzieję - znajdą się na ścianie. Materiał kupiłam jeszcze w Polsce z myślą, że będą to zasłony na okres wiosenno letni. Chcę, żeby były przeźroczyste, żeby przepuszczały światło rankami: Materiał już jest pocięty i obrębiony i czeka na taśmę: Sypialnia będzie urządzana w kolorach ciemny brąz + fiolet lub niebieski. W brązach będą meble(takie właśnie mamy łóżko), kolory zaś to zasłony, pościel. Myślę, że przy naszych białych ścianach będzie to ładnie wyglądać. Na okres zimowy planuje drugi komplet zasłon - grubszych, z podkładem, aby stopowały napływ chłodnego powietrza. Zapewne wtedy zdecyduję się na fiolet. Tymczasem, na moim oknie, do niedawna stały takie fiolety: ![]() Teraz już przekwitły i czekają na swoje miejsce w ogrodzie.
środa, 03 lutego 2010
Pierwsza wywiadówka
Tak, dziś pierwszy raz byłam na spotkaniu nauczyciela z rodzicami. Każdy miał wybrać sobie spośród dwóch dni ten, który mu najbardziej odpowiada. Oni natomiast ustalali godzinę spotkania, które odbywało się indywidualnie. Ja miałam jeszcze rozmowę z nauczycielką angielskiego(dzieci obcokrajowców uczestniczą w dodatkowym angielskim - najczęściej około 1-2lat). Jestem zadowolona z tego, co usłyszałam. Tym bardziej, że moje dziecko jest niezwykle skręcone i żywe, a poza tym wcale nie garnie się do nauki; "od do", nic poza tym. Nie pomagają książeczki z bajerami czy gry edukacyjne. Mimo to efekty są więcej niż dobre, co mnie zaskoczyło. Najgorzej jest z pisaniem. Gosia spieszy się strasznie, byle jak stawia kreski, kółka, więc tutaj nauczycielka prosiła, żeby popracować. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
poniedziałek, 01 lutego 2010
Zakupy
W końcu nabyłam grabie, szpadel, sekator i małą łopatkę. Do tego worek ziemi i pierwszy krzak róży. Jak tylko pogoda będzie sprzyjać, zabiorę się za pracę w ogródku. Krokusy w doniczce już przekwitły i domagają się uwagi. Wkrótce powędrują na zewnątrz - tam im będzie zdecydowanie lepiej. Dziś odnotowałam kolejny sukces: Artur skręcił dwa ostatnie krzesła - miesiąc leżały w pokoju w pudełkach, złożył szafki na buty i - uwaga - wniósł komodę na piętro(stała w pokoju dziennym od grudnia). Mąż czuje, że się wykazał, ja mogę zabrać się za kolejne porządki. A w kolejce wciąż czekają: 2 karnisze, 2 rolety, 4 żyrandole i wieszak... Myślę, że za miesiąc będę mogła pochwalić się kolejnym sukcesem:)) Natomiast moje dziewczyny właśnie nagrabiły sobie do tego stopnia, że wszystkie prezenty, które dostały w Polsce, powędrowały do zamkniętych pudełek. Kiedy dostaną? Nie wiem. Zależy od ich zachowania, a to nie ulega poprawie. Na razie oglądają zabawki przez ścianki przeźroczystych pudełek. I tylko tyle. |
Archiwum
Ostatnie notki
Zakładki:
GłóWNIE SCHEMATY
IRLANDZKIE BLOGI
KSIĄŻKOWE
ROBÓTKOWE
TE STRONY ODWIEDZAM
WAżNE W IRLANDII
ZAGRANICZNE ROBóTKI
|