|
Czyli nasze życie w Eire
poniedziałek, 01 kwietnia 2013
Chyba jednak zmienię platformę blogową
Dziś już nie mogłam dodać zdjęć z albumu picassa, na bloksa. Możliwe, że istnieje jakis sposób, ale nie mam czasu na takie pierdoły, jak chodzenie i odkrywanie nowych możliwości. Google postanawia coś ulepszać i ulepsza. "Udoskonalenie" polega na komplikacji wszystkiego, cokolwiek jest możliwe. Od jakiegos czasu mam drugi adres na bloggerze i tam Was zapraszam, jeśli tylko będziecie mieli ochotę dalej mnie odwiedzać. Zielone życie na Zielonej Wyspie, to mój blog, na którym od jakiegoś czasu umieszczałam niektóre wpisy z blox'a. Zapraszam
niedziela, 31 marca 2013
Wesołych Świąt
![]() Życzę wszystkim Wam czasu pogodnego, radosnego, pełnego szczęścia! Niech Święta upłyną w pięknej atmosferze. Anka
sobota, 30 marca 2013
...
Pojechałyśmy dzisiaj do Portlaoise na święcenie pokarmów. W Portarlington też było, ale tutaj chodzimy zazwyczaj na mszę irlandzką; tym razem chciałam, żeby dziewczyny zobaczyły, jak to święcenie odbywa się po polsku. Był irlandzki proboszcz i on powiedział kilka słów, ale całość prowadził Polak. Z moimi córkami nie może być nudno... nigdy! Tym razem rozrywkę wszystkim ludziom dookoła zapewniła Izabela. Najpierw próbowała odkręcić podstawki pod świeczki. Upatrzyła je wcześniej, takie piękne, złote, błyszczące... delikatnie je głaskała, a cały stojak niebezpiecznie sie chybotał. Za chwilę zobaczyła stojak do mikrofonu, podeszła więc do niego, poklepała, odwróciła się do mnie i pyta: co to? ja po cichu - mikrofon, Izabela nie słyszała, wszak stała ze 2 metry ode mnie więc pyta już głośniej: cio?! ja dalej po cichu: mikrofon. Moje dziecię na całe gardło: nie śłisię! Co?! Ludzie wkoło się uśmiechają. Na koniec wpadła na genialny pomysł: wczołgała się pod ławkę i... zniknęła. Zaczęłam się rozglądać, zaglądać pod ławkę, nie ma dziecka. Wstałam w końcu i patrzę dookoła. Nadal nie zlokalizowałam Izabeli. Gosia zaczyna robić panikę, że zginęła jej siostra, ludzie w sąsiednich ławkach też już poruszeni. Ja padłam na kolana i zaglądam pod wszystkie ławki, a tam pusto. Kilka osób też zaczeło klękać i szukać dziecka, a ją po prostu wcięło! W końcu pojawiła się! Wyczołgała się spod ławki po drugiej stronie kościoła, przeszła kawałek, i ostatecznie przyczołgała się do mnie, wycierając podłogę dokumentnie. Wstała, otrzepała ręce z piachu i popatrzywszy na wszystkie twarze wkoło, uśmiechnęła się promiennie:) Przez kolejnych kilka minut już był spokój.
czwartek, 28 marca 2013
Porządki już mam za sobą
Jako, że te święta Artur spędzi w pracy, nie mam natchnienia na pieczenie i gotowanie. Sprzątanie mam już za sobą, a zrobiłam to według przepisu, który zamieszczam niżej: ![]() Zimowe dni uprzyjemniałam sobie(i wciąż uprzyjemniam, jako że nadal mamy zimę) kwiatami, moimi ulubionymi kwiatami - różami. Kupowałam je w obniżonej cenie, bo były już "na wylocie"; w naszym zimnym domu spokojnie stały po dwa tygodnie i wciąż były piękne. Zatem, na własnym przykładzie mogę potwierdzić: chłodnia spowalnia procesy starzenia kwiatów. Ponieważ tegoroczna zima nie zamierza ustąpić, a może to wiosna nie zamierza wrócić z baletów, mam cichą nadzieję, że mój własny proces starzenia też został skutecznie przyhamowany w tym roku:) Teraz już pokazuję róże: Zawsze fascynował mnie układ płatków różanych... ...te momenty, kiedy z ciasno zwiniętego pąka wyłaniał się kolor, kiedy pąk zmieniał się w kwiat... Kiedy już dni świetności mijały, róże zawisały na żyrandolu: ...aby za jakiś czas powędrować do wazonu i wciąż błyszczeć urodą.
poniedziałek, 25 marca 2013
Emo w obiektywie mojej koleżanki
Oczywiście, że pojechałyśmy do Emo, bez tego nie może obyć się żadna wizyta! Park niby wiosenny, ale przez naszą zimowa pogodę, wyglądający ponuro, wilgotno i mało przyjemnie. Zapraszam na króciutką wycieczkę miejscami już znanymi, ale pokazanymi troszkę inaczej: To już nie jest park w Emo. To las otaczający stację ciśnień i tajemniczą budowlę, o której jeszcze nie znalazłam informacji. Może niedługo Was tam "zabiorę": A to nasza stacja kolejowa: Kiedy 7 lat temu wysiadłam tutaj z pociągu, od razu wpadła mi w oko, jako wdzięczny element fotograficzny. Jak widać moja znajoma też się nie oparła urokowi starych budynków.
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
A A Zdjęcia zamieszczone na blogu są własnością moją lub mojej siostry. Z góry uprzedzam, że wyraziła ona zgodę na ich publikację, więc wszelkie próby zaskarżenia mnie do administratora spełzną na niczym.
A TU POMAGAMY
GłóWNIE SCHEMATY
IRLANDZKIE BLOGI
KSIĄŻKOWE
ROBÓTKOWE
TE STRONY ODWIEDZAM
WAżNE W IRLANDII
ZAGRANICZNE ROBóTKI
Tagi
|